Trzydziesta rocznica obchodów Porozumień Sierpniowych bardziej dzieli niż łączy.Taki obraz rysuje się przynajmniej po uroczystym zjeździe delegatów Solidarności, który odbył się w miniony poniedziałek w gdyńskiej hali widowiskowej. Już na jego początku doszło do zgrzytu. Na zjazd spóźnił się Jarosław Kaczyński,prezes Prawa i Sprawiedliwości. Kiedy wszedł na hale, zgromadzeni przywitali go oklaskami na stojąco. Siedział Bronisław Komorowski, prezydent RP, oraz premier Donald Tusk. Prezes opozycyjnej partii nie pozostał dłużny, nie podając obu panom reki. Jeszcze mniej przyjemniej było kilka minut później. Kiedy głos zabrał Donald Tusk, niektórzy delegaci zaczęli buczeć lub gwizdać. Ostro mówił Jarosław Kaczyński. – Jest w Polsce wolność, ułomna, ale jest-powiedział prezes PiS. – Solidarność to było wielkie dzieło. Rewolucja moralna. Odrzuciła manipulacje. Niewolno ludźmi manipulować, niewolno oszukiwać. Niewolno zmieniać znaczenia słów. I tutaj pojawił się kolejny zgrzyt. Chwile po Kaczyńskim pojawiła się na mównicy Henryka Krzywonos, legenda Solidarności. Jej wypowiedz i nie było w planie. -Walczyliśmy o wolność słowa i każdy może powiedzieć, co mu ślina na język przyniesie.Dajcie mi mówić, nie przerywajcie, bo i tak powiem, co chce – zaczęła Krzywonos. – Patrzcie na słowo „solidarność”. Wszystkim należy się szacunek. Nie tylko Lech działał, działał tez Tadeusz Mazowiecki. Nie obrażajmy naszych kolegów. Mam kolegów w PiS, mam tez w PO. Panie prezesie, proszę nie dzielić ludzi. Nie buntować. Co się z panem stało? – Kompletnie mnie pani nie zrozumiała! To było wielkie nieporozumienie – ripostował Kaczyński.

Kategorie
Tagi:








