Nowy horror studia Filmax

Hiszpański „REC”, brytyjski „Blair Witch Project” norweski „Manhunt”. „Paintball” łączy je wszystkie. To niskobudżetowa lecz wyrafinowana rzeź niewiniątek.
To dzieło studia Filmax, odpowiedzialnego za pierwszy z wymienionych tytułów. Ale, że strzelają tu do siebie przedstawiciele różnych nacji – w obsadzie sporo Anglików, słyszymy akcent rosyjski i niemiecki, pojawia się nawet swojskie ku*wa – a rzecz dzieje się w mrocznym lesie, „hiszpańskość” filmu jest raczej symboliczna. Międzynarodowa grupa ośmiorga profesjonalnych paintballowców dociera na pole rozgrywki z workami na głowach. Nie znamy ich, oni także nie znają siebie nawzajem. I to właściwie nie ulega zmianie.
Atak zaczyna się natychmiast, gdy wychodzą z paki vana. Sytuacja jest naprawdę krytyczna. Wróg ma ostrą amunicję. Spanikowani bohaterowie – mężczyźni i kobiety, biali i czarni, chudzi i otyli, dobrzy i źli – staną do nierównej walki z tajemniczym sadystą. Żeby było więcej emocji, na drodze znajdują czasem jakieś fanty, a przy każdej z flag czekają elementy broni, która może uratować życie. Niczym w grze wideo.

Dodaj komentarz