Codziennie słyszy „mamo”, choć do dziecka nie ma żadnych praw. „To obciąża psychikę”

Zdjęcia z gabinetu ginekologicznego i sali porodowej, kwitek z urzędu stanu cywilnego, gdzie rejestrowała narodziny Stasia, potwierdzenia przelewów za obiady w przedszkolu – lista dowodów, jakie ma Monika, jest długa. Zbiera je w obawie, że kiedyś będzie musiała stanąć przed sądem i udowodnić, że w życiu chłopca jest od zawsze. Choć on nazywa ją „mamą”, w świetle prawa są dla siebie obcymi osobami.

Źródło: Read More

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *