Jedna niewinna żarówka wystarczyła, żeby moja podróż została przerwana przez miganie niebieskich kogutów. Potem już samo poszło: badanie trzeźwości, dokumenty i stan techniczny auta. Taki „sprawdzian” mógłby się skończyć rachunkiem na kilkanaście tysięcy złotych i sądem. Można narobić sobie mnóstwa kłopotów.
Źródło: Read More