Poroniła w szpitalu. „Trzeba było myśleć, a nie nogi rozkładać”

– Poroniłam w 12. tygodniu ciąży. Od lekarza usłyszałam, że szczątki mojego nienarodzonego dziecka trzeba wyrzucić do kosza – opowiada Magdalena Matraszek, która swoje graniczne doświadczenia opisała w książce „Wszystko jest OK”. Poronienie, dwa porody i aborcja nie były dla niej najtrudniejsze same w sobie – największą ranę zostawiły słowa lekarzy, brak empatii i system, który odbiera kobietom głos w najintymniejszych momentach życia.

Źródło: Read More

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *