Nosiła meldunki, uczyła się opatrywać rany i rwała się do walki. Kiedy stolica stanęła w płomieniach, ona była bezpieczna na wsi – wysłana na rzekomy „letni odpoczynek”. Gdy jesienią 1944 r. zobaczyła matkę, rzuciła jej w twarz słowa, których echo niosło się przez dekady. Publikujemy poruszający fragment wspomnień łączniczki AK, Anny Reszuto, z książki Wiktora Słojkowskiego „Ostatni głos”.
Źródło: Read More